żyrafa

USA 2005 |  USA 2007 | USA 2008 | USA 2009 | USA 2014


Wszystko zaczęło się 24 maja . 24.. 25.. 26.. 27.. Przez te 4 dni kilkanascie tysięcy młodych ludzi udowodniło że nie ma rzeczy niewykolanych, że nie istnieją granice wyobraźni i że nie ma takiej rzeczy we wszechświecie ktorej by sie nie dalo wymienic na pina!!

W ciągu 4 dni na Uniwersytecie w Iowa zebrało się prawie 18’000 osób z przeszło 20 krajów ze wszystkich kontynentów..Ponad 700 drużyn pokazało całemu światu że dzięki współpracy i kreatywności można wiele osiągnąc a przy tym doskonale sie BAWIC!!
Niestety dwa tygodnie zleciały szybciej niż ktokolwiek by przypuszczał.. Ledwo przyzwyczailiśmy się że noc jest w ciągu dnia, a dzien w ciągu nocy a już czekaliśmy na Boainga który miał nas przeprowadzic z powrotem do rzeczywistości..
Pozostały nam tylko WSPOMNIENIA:

Wyjazd na Światowe Finały Odysei Umysłu był dla mnie, i pewnie nie tylko dla mnie niezapomnianym przeżyciem. Wszyscy ludzie byli dla siebie bardzo mili i chętnie zaczynali rozmowę. Wymienienie się pinami było wielką zabawą nawet dla tych, którzy ich nie mieli :). Składanie pociętej na kawałki scenografii trwało cały dzień…wszyscy byli bardzo zamęczeni…ale opłacało się. Zadanie Spontaniczne, początkowo trochę nas przeraziło, ale późnij okazało się, że nie jest takie trudne na jakie wygląda. Przedstawienie wystawialiśmy jako ostatnia z wszystkich występujących drużyn na finałach. Może dlatego cała widownia była pełna :). Wszyscy mówią, ze sędziowie śmieli się z naszego przedstawienie, ale ja niczego nie słyszałam, pewnie to przez stres. Po przedstawieniu odbyła się nadzwyczajnie krótka rozmowa z sędziami. Potem niszczenie scenografii…przy której nie obeszło się bez małego wypadku 🙂 …i czekanie na wyniki… 🙂 Później Ceremonia Zakończenia…dużo ludzi…krzyk…wrzask…śmiech…radość…wielkie puchary…OMER…emocje sięgnęły zenitu… iii Ooooooosssrodek Pppsssyyy…Aaaaaa…znowu krzyk…wrzask…radość…no i srebrny medal…drugie miejsce na 62 drużyny…:) Nie ma jak DAMB… 🙂
Asia
Odyseja Umysłu 2006r. to mój drugi raz na finałach światowych. Amerykański Campus i atmosfera finałów narodowych napawały mnie radością. Choć przygotowania do występu zabrały wiele czasu, kosztowały wiele wysiłku i niekiedy nerwów, to opłacało się! Niepowtarzalne uczucie satysfakcji ze swojego dzieła wprawiało nas w stan euforii. Medal za trzecie miejsce był spełnieniem marzeń. Dalszą częścią wyprawy był pobyt w Nowym Jorku. Zwiedzanie „Big Aple” to niepowtarzalne przeżycie. Brooklyn Bridge, Empire State Building, budynek Konsulatu, muzeum Modern Art, te wszystkie odwiedzane przez nas miejsce dostarczały wrażeń zapierających dech w piersiach. To połączone z mieszanką kultury i wydarzeń dostarczyło nam wspomnień z USA których nikt nam nie zabierze.
Wojtek

Pobyt na finałach w Ames był bardzo fajnym przeżyciem. Na Campusie panowała miła atmosfera tworzona przez wszystkich ludzi wymieniających się pinami, koszulkami i doświadczeniami. Podczas pobytu tam poznałem swoją drużynę z innej strony… Najfajniejsze było uczucie po przedstawieniu, kiedy wszyscy mówili, że dobrze nam poszło 🙂 Ogólnie wyjazd był super !
Krzysiu

Tak jak dla każdego i dla mojej drużyny wyjazd i konkurs w USA był dużym przeżyciem. Dla mnie troche mniejszym gdy zobaczyłam samoloty :/. Dolecieliśmy nocą (jupi) i siedzieliśmy jakąś godzinę pod tym nawiedzonym wielkim budynkiem z którego ktoś co chwile wychodził.A my czekaliśmy na trenerów. Po jakimś czasie zaczęliśmy widzieć białe myszki – to było dziwne. Podczas pobytu w Stanach spotklaiśmy wielu miłych i ciekawych ludzi- zaczynając od polskich drużyn, poprzez Chińczyków, a kończąc na ojcu Jacku z Baltimore. Po konkursie nie byliśmy rozczarowani naszym 15 miejscem, wręcz przeciwnie. Cieszyliśmy się na maxa. Po wyjeździe z campusu wprowadziliśmy się do domu modlitwy (o taaa). Żeby podtrzymać miłą pokonkursową atmosfere, często śpiewaliśmy jadną harcerską piosenkę, która zwała się „melony”. Śpiewaliśmy ją w każdym amerykańskim mieście, w którym się znaleźliśmy. Ludzie dziwnie się na nas patrzyli albo się z nas śmiali, ale nie zwracaliśmy na to uwagi. Dla nas liczyła się tylko dobra zabawa…
Agnieszka

To niesamowite już po raz drugi pojechać na finały do USA i przeżyć coś tak wspaniałego. Tylu ludzi można poznac, wspaniałych ludzi… Nowe chwile które udokumentują się w naszej psychice do końca życia. Zdobyliśmy BRĄZ.. To jest niezwykle, mamy trzecie miejsce na świecie! Bomba!!! Nic doda nic ująć. Dzięki ODYSEI otwieram się na ludzi i świat..
Mati

Dopiero po paru dniach po wygranej kunkursu OM w Polsce uświadomiłem sobie, że będę reprezentował nasz kraj na Finałach Światowych w Iowa. 22.05 wylecieliśmy z Gdańska do Warszawy, a następnie do Chicago. Resztę drogi do celu przebyliśmy wypożyczonym vanem. Kiedy dotarliśmy do Ames w Iowa musieliśmy przyzwyczaić się do innego trybu życia – klejenie scenografii i „żarcie”. To były dwa podstawowe punkty naszego codziennego życia. Tyjąc i pracując dobrnęliśmy do czwartku. W tym dniu odbyły się nasze zadania spontaniczne, które nie poszły nam tak dobrze jak myśleliśmy. Następnego dnia odegraliśmy nasze przedstawienie, które wypadło znakomicie. Ostateczny wynik? Trzecie miejsce na świecie. Po ogłoszeniu wyników i imprezie zakończeniowej pojechaliśmy do Nowego Jorku, gdzie widzieliśmy m. in. Ground Zero, Empire State Bulding, most Brookliński i Central Park. Po powrocie do Polski wreszcie nastał czas na upragniony odpoczynek. Nie ma osoby, która nie uznała by wyjazdu za udany. Dla mnie była to przygoda życia.
Kuba